Druga część It Takes Two budzi dziś przede wszystkim pytanie o status premiery, a nie o samą markę. Poniżej wyjaśniam, co jest potwierdzone, dlaczego Hazelight nie idzie w prosty sequel, kiedy realnie można czekać na nową grę i co wybrać zamiast czekania na zapowiedź. To ważne, bo w przypadku tej serii łatwo pomylić życzenia fanów z tym, co studio faktycznie planuje.
Najważniejsze fakty o sequelu i premierze
- Nie ma oficjalnie zapowiedzianej drugiej części ani daty premiery.
- It Takes Two miało premierę 26 marca 2021, a kolejną dużą grą Hazelight jest Split Fiction z 6 marca 2025.
- Josef Fares stawia na świeżość i nowy pomysł, a nie na kopiowanie poprzedniego sukcesu.
- Jeśli czekasz na podobne emocje, najbliżej klimatu oryginału jest Split Fiction.
- Na dziś każda konkretna data, platforma albo cena związana z kontynuacją to spekulacja, nie fakt.

Czy it takes two 2 jest zapowiedziane
Krótka odpowiedź brzmi: nie. Na 2026 rok nie ma oficjalnej zapowiedzi drugiej części ani żadnej pewnej daty premiery. Na oficjalnej stronie Hazelight przy It Takes Two widnieje premiera z 26 marca 2021, a studio później pokazało Split Fiction, które trafiło na rynek 6 marca 2025. To ważny sygnał, bo oznacza, że twórcy poszli dalej z nowym projektem, zamiast publicznie budować prostą kontynuację.
| Element | Status w 2026 | Co to oznacza dla gracza |
|---|---|---|
| Sequel It Takes Two | Nieogłoszony | Brak daty premiery, platform i ceny |
| Nowa gra Hazelight | Split Fiction już wydane | Studio nie stoi w miejscu i rozwija własne pomysły |
| Historia Cody’ego i May | Zamknięta | Bez nowego konceptu sequel łatwo byłby powtórką |
W praktyce wszystko, co poza tym, trzeba dziś traktować jako plotkę albo życzeniowe zgadywanie. I właśnie dlatego warto od razu spojrzeć na to, jak Hazelight w ogóle podchodzi do sequeli.
Dlaczego Hazelight nie idzie prostą drogą do sequeli
Josef Fares od lat trzyma się jednej zasady: gra ma być świeża, interesująca i zrobiona z nowego pomysłu, a nie z odtworzenia poprzedniego sukcesu. Z mojego punktu widzenia to właśnie dlatego studio nie myśli jak typowy producent serii z corocznym numerkiem, tylko jak zespół, który każdy projekt buduje od zera.
To podejście widać w całej historii studia. Każda kolejna gra ma inne tempo, inną estetykę i inny emocjonalny rdzeń, ale wszystkie opierają się na współpracy dwóch graczy. W praktyce oznacza to:
- co-op od pierwszej sceny, a nie doklejony tryb poboczny;
- mechaniki wynikające z fabuły, a nie odwrotnie;
- różnorodność rozdziałów, która ma utrzymać energię przez całą grę;
- brak gonienia za trendem, nawet jeśli łatwiej byłoby sprzedać znaną markę.
To nie wyklucza sequela na zawsze, ale tłumaczy, czemu studio nie spieszy się z numerowaną kontynuacją. I właśnie to tempo produkcyjne mówi więcej o terminie premiery niż sama popularność marki.
Kiedy realnie można czekać na nową premierę
Tu najlepiej odsunąć emocje na bok i spojrzeć na liczby. Między premierą It Takes Two a Split Fiction minęły cztery lata, a w 2026 roku Fares mówi, że studio pracuje już nad kolejnym projektem i jest przekonane, że będzie mocniejsze od Split Fiction. To nie brzmi jak zapowiedź szybkiej kontynuacji, tylko jak sygnał, że Hazelight znów buduje nową grę od podstaw.
Warto też pamiętać, że studio liczy około 80 osób. To solidny zespół, ale nie fabryka od rocznych sequeli. Dlatego moja ostrożna ocena jest taka: nie ma dziś podstaw, by zakładać premierę w 2026 albo 2027, jeśli nie pojawi się oficjalna zapowiedź. Realistyczniej jest myśleć o kilku latach, a nie o najbliższym oknie wydawniczym.
Jeśli więc śledzisz premiery gier po to, by wiedzieć, kiedy kliknąć „kup”, najuczciwsza odpowiedź brzmi: jeszcze nie teraz. Skoro tak, sensowniejsze staje się pytanie, co taki sequel musiałby w ogóle zrobić, żeby nie rozczarować.
Co musiałoby się zmienić, żeby sequel miał sens
Gdybym miał projektować kontynuację, nie zaczynałbym od fabuły, tylko od problemu projektowego: historia Cody’ego i May była domknięta. Prosta powtórka z inną scenerią byłaby bezpieczna, ale bez mocnego pomysłu bardzo szybko straciłaby charakter. Dlatego sens ma tylko taki sequel, który zachowa rdzeń kooperacji, ale zmieni emocjonalny punkt wyjścia.
Najrozsądniejszy kierunek wyglądałby tak:
- nowa para bohaterów albo nowy konflikt, jeśli studio chce uniknąć wtórności;
- split-screen, czyli wspólny ekran dzielony na dwa obrazy, bo to znak firmowy serii;
- asymetryczne umiejętności, dzięki którym każdy gracz robi coś innego;
- Friend’s Pass, jeśli Hazelight chce utrzymać łatwe wejście do gry online;
- lepsza czytelność poziomów, bo przy większym rozmachu łatwo pogubić rytm rozgrywki.
Ja widzę tu jeden kluczowy warunek: sequel nie może być tylko „więcej tego samego”. Musi być nowy w pomyśle, ale znajomy w odczuciu. I właśnie dlatego warto już teraz spojrzeć na najlepsze alternatywy, które dają podobne emocje bez czekania na zapowiedź.
W co grać, jeśli chcesz ten sam rodzaj emocji
Jeśli nie chcesz śledzić plotek i wolisz po prostu zagrać w coś dobrego, wybór jest całkiem prosty. Najbliżej tego, czego wielu graczy szuka pod hasłem „druga część”, stoi obecnie inna gra Hazelight, ale są też starsze tytuły, które wciąż trzymają poziom.
| Gra | Dlaczego warto | Dla kogo |
|---|---|---|
| Split Fiction | Najbliższy duchowy następca, świeża premiera, kooperacja od podstaw, Friend’s Pass i crossplay | Dla osób, które chcą najnowszego projektu Hazelight i mocnych wrażeń |
| A Way Out | Bardziej filmowa, surowsza opowieść, ale z tym samym DNA współpracy | Dla graczy, którzy cenią fabułę i napięcie bardziej niż bajkową oprawę |
| Unravel Two | Spokojniejsze puzzle-platformer, dobre tempo i czysta współpraca | Dla par, duetów i osób, które wolą łagodniejszy klimat |
Jeśli mam wskazać jedną rekomendację, to biorę Split Fiction. To nie tylko podobny typ gry, ale też najczytelniejszy kierunek, w którym Hazelight rozwija swój pomysł na kooperację. Dla kogoś, kto chce emocji zbliżonych do It Takes Two, to po prostu najbardziej sensowny wybór na teraz.
Na pierwszy komunikat warto patrzeć jak na mapę całej serii
Przy tej marce sam tytuł jest ważny, ale jeszcze ważniejsze będą detale pierwszej oficjalnej zapowiedzi. Jeśli kiedyś pojawi się nowa gra, zwróciłbym uwagę przede wszystkim na cztery rzeczy: czy studio mówi o sequelu czy o nowym IP, jakie podaje platformy, jakie okno premiery sugeruje i czy wraca model kooperacji oparty na Friend’s Pass oraz lokalnym split-screenie.
- Tytuł i bohaterowie powiedzą, czy to bezpośrednia kontynuacja, czy raczej duchowy następca.
- Okno premiery jest ważniejsze niż dokładny dzień, bo przy dużych grach termin potrafi się przesunąć.
- Lista platform pokaże, czy Hazelight myśli szeroko, czy celuje w węższy debiut.
- Funkcje kooperacyjne zdradzą, czy studio nadal trzyma się swojego najlepszego pomysłu.
Jeśli pojawi się pierwszy zwiastun, właśnie te elementy powiedzą więcej niż sam numer w tytule. Na dziś najuczciwsza odpowiedź jest prosta: it takes two 2 nie ma jeszcze oficjalnej premiery, a najbliżej tego klimatu pozostaje Split Fiction.
